Miniatury #5: Wiertarka

Dziewczynka już przeszło minutę stała nieruchomo bacznie się im przyglądając.

Początkowo nic sobie z tego nie robili, ba, nawet mile łechtało to ich próżność, ale ileż można tak stać!
Nikt nie może tak po prostu przyglądać się Gangowi Upaćkanych Dżemem Pięciolatków, nikt! Zwłaszcza gdy robią coś tak pozbawionego sensu jak sadzenie z mamą chryzantem w doniczkach.

Gdy mama skończyła i schowała się w końcu w domu (oczywiście, że nie zauważyła dziewczynki, taka z niej gapa), przykazując im by się grzecznie bawili (oczywista oczywistość), bliźniacy musieli się naradzić:

– Ej, ale to dziewczynka! Przecież my nie bawimy się z dziewczynkami.
– Nooo tak, ale ona jest tutejsza, może zna jakichś chłopaków. Poza tym wygląda na dość sympatyczną, patrz, nie nosi różowego. Fuj! — dla podkreślenia swojego obrzydzenia splunął na ziemię (ale tak, żeby mama z okna nie zauważyła, wiadomo, trzeba być ostrożnym).
– No dobra, cho.

Dumnym, marszowym krokiem podeszli do dziewczynki, która trochę się znudziła oglądaniem ich narady i zajęła się wyskubywaniem dżdżownicy z ziemi, czym oczywiście bardzo im zaimponowała.

– Ej, ty, co się tak gapisz?
– Już się nie gapię — nawet na nich nie spojrzała! Ooo, i żuła gumę!
– Ale się gapiłaś.
– No, gapiłam — za rozmowna też nie była.
– Co, taboru cygańskiego wcześniej nie widziałaś?
– A nieprawda, widziałam — wstała otrzepując ręce z ziemi — wasi tu byli w zeszłym roku na zimę.

Dobrze, a więc wie, że podróżują po całej Polsce. Tatko im mówił, że mają być z dumni z rodziny z której pochodzą. No to byli.

– My teraz przyjechaliśmy ze Słowacji. Cały dzień jechaliśmy! Byłaś kiedyś na Słowacji?
– Nie.

Strasznie dziwna ta dziewczynka. Ale całkiem spoko, może się jeszcze wyrobi.

– Pobawisz się z nami?
– Właściwie to przyszłam zapytać czy pożyczycie wiertarkę. Będę z tatusiem robić taką wieeelką budkę dla ptaków. A nasza wiertarka się gdzieś zapodziała…

Chłopcom z wrażenia aż się oczy zaświeciły, więc dziewczynka widząc to zaraz dodała:
– To bardzo duża budka. Jakbyście chcieli, to możecie nam pomóc.

Chłopcy chwilę szeptali sobie do ucha, jeszcze nie wiedząc, że to nieelegancko tak szeptać, ale gdy już skończyli to jeden z nich powiedział:

– Chyba mamy. Chodź, spytasz naszego tatkę. On jest duży i potężny, i wszystko ma, i wszyscy się go boją. Ale ty się nie bój. Załatwimy wam tę wiertarkę!