Przejdź do treści

Rok uważności 2020 – podsumowanie stycznia

Transkrypcja:

Cześć, jak się macie?

Jedna dwunasta już za nami, styczeń przechodzi do historii, przynajmniej ten 2020. Jak tam Wasze postanowienia noworoczne, tudzież cele, spełnianie marzeń, i tak dalej? Mam nadzieję, że dobrze :)

Ja przychodzę się zameldować – bo miałam duże plany, dużo chciałam zrobić, no i się udało, a właściwie nie „udało się”, a ja sobie na to zapracowałam. Ale też jestem świadoma tego, z jakim kosztem się to wszystko wiąże. Podziwiam ludzi, którzy codziennie wykonują swoją pracę zawodową, ogarniają dom (w miejsce „ludzi” powinnam pewnie wstawić „kobiety” ;)). Podziwiam, jeżeli do tego wszystkiego ktoś znajduje czas i siły na codzienną pracę, żeby realizować swoje marzenia, bo – kurde – to wymaga wysiłku. Wiadomo, że jedno to dobre planowanie, ale drugie, że coś zawsze się dzieje kosztem czegoś.

Ja miałam nieduże plany, bo… (a może teraz je umniejszam), bo miałam codziennie przynajmniej 25 minut pracować nad powieścią i codziennie miałam ćwiczyć jogę z wyzwaniem z YT „Yoga with Adriene”. No i się udało, 100% realizacji planu!

Ale jestem tak cholernie zmęczona po tym, że zastanawiam się jak podejść do lutego, żeby zrobić to trochę mądrzej. Ale jest do przodu. Jestem w połowie edytowania powieści (drugi szkic), zaczyna to mieć ręce i nogi (wcześniej też miało, ale powiedzmy, że teraz ma bardziej wykształcone ręce i nogi). Rezultaty po codziennej jodze też są takie, że wchodzę do pozycji kija, czy też chaturangi praktycznie bez wysiłku. I to jest wow, i to jest fajne.

A jak u Was? 
Mam nadzieję, że dobrze :)

I jeżeli macie też tak jak ja, że się czujecie zmęczeni – to, to jest dobry moment, tak myślę, żeby pomyśleć jak to zrobić, żeby luty był lżejszy. Lżejszy pod tym względem, żeby dalej robić to co się da robić, co się chce robić, ale żeby znaleźć więcej czasu na odpoczynek. Bo jestem pewna, że bez takiego myślenia o tym, co nam służy, a co nie – w miarę na bieżąco – nie codziennie, ale żeby tak raz na miesiąc podsumować, żebez takiej refleksji można sobie zrobić kuku. Bo wiadomo, że wszyscy mamy normalne życia, mamy też marzenia, fajnie żeby były potem siły, żeby móc się cieszyć tymi marzeniami, kiedy już się spełnią, kiedy już je zrealizujemy.

Pozdrawiam serdecznie!
Dajcie znać co u Was, dajcie znać jak się Wam podoba taka gadana forma, a ja na przyszłość postaram się być bardziej zwięzła i mieć mniej przestojów, ale to taki mój debiut. Trzymajcie się, pięknego wieczoru, pięknego lutego dla Was wszystkich!

Zdjęcie autorstwa Noémi Macavei-Katócz z Unsplash

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o