Oslo, koncert numer 9

Florence + The Machine, europejska trasa High As Hope i Oslo zamiast Łodzi. Marzyłam o barierkach, ale barierki w Polsce na jej koncercie, to o ile nie chcesz koczować pod miejscem koncertu jakieś 10h wcześniej, są nie do zdobycia. Nie będę przez tyle czasu marzła i nie będę ryzykować udaru słonecznego dla nikogo, nawet dla […]

Luty i Pani D.

Luty miał być lepszy. Bardziej produktywny, miał mieć więcej wzlotów niż upadków. Styczeń był jaki był, bo pewnie za mało się ruszałam i zbyt dużo porównywałam do innych. Na luty miałam dobry plan: joga i rower, częste spacery. Ograniczyłam używanie Instagrama, przestałam śledzić tych, których internetowa aktywność sprawiała, że czułam się źle (głupsza, leniwa, nie […]

Faworyta – jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Jeśli widzieliście Kła i zostawił Was z okropnym uczuciem „Co ja właśnie…?”, jeśli „Lobster” sprawiał, że częściej czuliście się zażenowani niż zaciekawieni, to „Faworyta” ma szansę zmienić Wasze zdanie o Yorgosie Lanthimosie. Jeśli chodzi o mnie to ta szansa okazała się lekuśko za mała, bo mojego zdania o greckim reżyserze nie zmieniła. Tzn. Z czystym […]

Dobrze, że sobie poszedłeś styczniu

Styczniu, jak dobrze, że sobie poszedłeś. Styczniu, bo według mnie to ty masz pecha. Jesteś pierwszym miesiącem w roku i na półkuli północnej jesteś miesiącem zimy. Brr… Jesteś najwyższą porą zniechęcenia do ciepłych czapek, owijania się szalikami i konieczności ubierania się przez kilka zbyt długich minut przed wyjściem z domu. Jesteś też miesiącem oczekiwań i […]

Nanowrimo 2018

Wpisy oryginalnie pojawiły się na moim profilu na facebooku. 19 listopada 2018 Już prawie 20. listopada, 2/3 miesiąca. 19 dni (-2, grypy żołądkowej na Islandii) pisania po około 2-3h, średnio 1 677 słów. Prawie 32 tysiące słów. Moja powieść nabrała rozpędu… Czy skończę w listopadzie? Czy uda mi się dowieźć wyzwanie nanowrimo* do 50 tysięcy […]

Sobotni koniec lata

Sobotni wieczór i pierwszy weekend po powrocie. Mój osobisty koniec wakacji. Jestem w domu sama, słucham bossanovy, płoną świece, zielona liściasta parzy się w czajniczku. Nad kubkiem unosi się ledwie widoczna para. Gdy wracałam w czwartek z jogi, pomyślałam, że po tygodniu spędzonym na suwalszczyźnie, moje wieczorne i nocne Richmond wydaje się głośne. Uwielbiam być nad […]

Co dała mi muzyka FATM?

Był rok 2014. Zatrzymałam się na chwilę i rozejrzałam wokół: na scenie stała ona w lekkiej i zwiewnej sukience, śpiewała Spectrum, piosenkę, którą uwielbiam i której słucham zawsze gdy jest mi źle albo gdy jest mi bardzo dobrze. Stadion Narodowy zdawał się trząść w posadach gdy tysiące fanów skakało góra-dół, góra-dół wykrzykując ile sił w […]

Po pierwsze, nie szkodzić… samej sobie

Gdy byłam dzieckiem szalenie podobały mi się łacińskie przysłowia, a primum non nocere, czyli po pierwsze, nie szkodzić, zafascynowało mnie szczególnie. Bardzo szybko wyszłam z tematów okołomedycznych i doszłam do wniosku, że ta maksyma powinna przyświecać każdemu. I to w rozszerzonej wersji. Więc nie tylko nie szkodzić innym, ale także samemu sobie. I nie miałam tu […]

Podróżowanie to otwieranie serca – intro. Sycylia, Segesta

Wzgórza Segesty falowały jak podrzucona na wietrze satyna. Wciśnięty w zbocze góry starożytny amfiteatr, o którym prawie nic nie wiadomo, rozczarował mnie. Choć może bardziej sama siebie rozczarowałam… Chciałam się skupić, coś poczuć, rozmarzyć. Przecież to teatr, a każdy teatr to dla mnie zawsze najwspanialsze miejsce na ziemi! Tymczasem ogromne kamienie, z których zrobiono stopnie […]