Kap, kap…

Liść liściu, krople wczorajszego deszczu, kap-kap jak wiadomości:nie bój sięze środka albo z zewnątrz nie wiem Chce mi się płakać – mikrożycie na sprężystym mchu, a mnie szczypią oczy. Mikrożycie na szyszce, a ja jak w twierdzy. Boję się. Co jeśli się wyleje, jeśli każdy się dowie… Gałązki mchu wychodzą z mokrej ziemi lekko. Część […]

Miłość to miłość

Miłość to miłość, niezależnie od płci, wyznania czy koloru skóry. Chciałabym, żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi, kochali wybranki i wybranków swojego serca i czuli się w tej miłości bezpiecznie. Wierzę, że to czy kochasz kogoś tej samej płci czy przeciwnej, niczego mi nie odbiera i nie ujmuje – wręcz przeciwnie, uśmiecha mnie to i cieszy, […]

Rozczarowania i olśnienia

To nie to co myślisz – to nie jest kolejny tekst o tym, jak wspaniała jest Flo (choć oczywiście jest!). To tekst o oczekiwaniach i rozczarowaniach. O ograniczeniach, które istnieją tylko w głowie, i o zaskoczeniu wynikającym z pokonywania ich. I trochę o rozszerzaniu strefy komfortu. W sobotę byłam na londyńskim British Summer Festival, na moim dziesiątym koncercie Florence + The Machine. I to już […]

Niedziela w slow-tempo

Niedziela. Wstałam o siódmej. Słońce zalewało kuchnię i wielki stół przy którym jemy, a ja uwielbiam siedzieć, gapiąc się na ogródki sąsiadów. Nalałam sobie wody (pół na pół ciepła i zimna), nastawiłam zmywarkę i przystąpiłam do porannego weekendowego rytuału. Ja, woda i notes. W tygodniu zwykle daję sobie czas tylko na wodę, próbując ogarnąć jednocześnie […]

Oslo, koncert numer 9

Florence + The Machine, europejska trasa High As Hope i Oslo zamiast Łodzi. Marzyłam o barierkach, ale barierki w Polsce na jej koncercie, to o ile nie chcesz koczować pod miejscem koncertu jakieś 10h wcześniej, są nie do zdobycia. Nie będę przez tyle czasu marzła i nie będę ryzykować udaru słonecznego dla nikogo, nawet dla […]

Luty i Pani D.

Luty miał być lepszy. Bardziej produktywny, miał mieć więcej wzlotów niż upadków. Styczeń był jaki był, bo pewnie za mało się ruszałam i zbyt dużo porównywałam do innych. Na luty miałam dobry plan: joga i rower, częste spacery. Ograniczyłam używanie Instagrama, przestałam śledzić tych, których internetowa aktywność sprawiała, że czułam się źle (głupsza, leniwa, nie […]

Faworyta – jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Jeśli widzieliście Kła i zostawił Was z okropnym uczuciem „Co ja właśnie…?”, jeśli „Lobster” sprawiał, że częściej czuliście się zażenowani niż zaciekawieni, to „Faworyta” ma szansę zmienić Wasze zdanie o Yorgosie Lanthimosie. Jeśli chodzi o mnie to ta szansa okazała się lekuśko za mała, bo mojego zdania o greckim reżyserze nie zmieniła. Tzn. Z czystym […]

Dobrze, że sobie poszedłeś styczniu

Styczniu, jak dobrze, że sobie poszedłeś. Styczniu, bo według mnie to ty masz pecha. Jesteś pierwszym miesiącem w roku i na półkuli północnej jesteś miesiącem zimy. Brr… Jesteś najwyższą porą zniechęcenia do ciepłych czapek, owijania się szalikami i konieczności ubierania się przez kilka zbyt długich minut przed wyjściem z domu. Jesteś też miesiącem oczekiwań i […]

Nanowrimo 2018

Wpisy oryginalnie pojawiły się na moim profilu na facebooku. 19 listopada 2018 Już prawie 20. listopada, 2/3 miesiąca. 19 dni (-2, grypy żołądkowej na Islandii) pisania po około 2-3h, średnio 1 677 słów. Prawie 32 tysiące słów. Moja powieść nabrała rozpędu… Czy skończę w listopadzie? Czy uda mi się dowieźć wyzwanie nanowrimo* do 50 tysięcy […]