Uroboros

Nieistotne, nieważne, krótkie i płaczliwe.
– Patrz, zamoczyłaś mi cały rękaw!

Obejmij ją. Przytul gdy jest jej smutno.
Boi się, bo Ziemia cały czas się kręci i to wszystko zmienia, bo może się kiedyś obudzić ze świadomością, że dziś jest jeden z pierwszych dni, w których już nigdy nie będzie zielonej herbaty pitej na parapecie okien z widokiem na dachy kamienic.

Powiedziała jej, że nigdy nie wiemy czy ukochanej dla nas osoby nie trafi zaraz szlag i nagle, niespodziewanie przestanie istnieć. Zadała pytanie czy w takim razie ta, dajmy na to, wdowa powinna żałować, że w ogóle wychodziła za mąż?
Nie, nigdy w życiu, roześmiała się. Warto żyć nawet dla krótkich chwil, na przekór niepewności i domniemywanej złośliwości losu.

Warto?

Powiedział jej, zamykając za nią drzwi, że to przecież nie koniec. W tamtym czasie zawsze szybko zbiegała na półpiętro, przystawała opierając się o drewnianą balustradę i oddychała ciężko. Czuła jak głęboko w środku coś ją boli, jak pulsuje, jak parzy, jak bardzo chce przestać być nadzieją!

Obudziła się. Świtało. Nie pamięta czy to był właśnie ten pierwszy razy, kiedy czuła obezwładniającą pustkę. Na pewno był to pierwszy raz, kiedy obudziła się w mieszkaniu kogoś przed kim broniła się tyle długich tygodni. W głowie miała tylko dwa zdania: „Nigdy się w tobie nie zakocham“ i „Rób zawsze to, co czujesz“.
Wyślizgnęła się z łóżka, szybko ubrała i wyszła. Potem wiele razy tego żałowała. Może gdyby została…?

Tamtego dnia pierwszy raz od bardzo długiego czasu płakała.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o