Miniatury #1: Mgła

Każdego zimowego wieczoru, miłość mieszkająca w ich ustach otulała się mgłą.

Byli niczym rozbitkowie na bezludnej wyspie nie mający jeszcze miejsca, w którym mogliby się schować przed zimnem — wciąż za młodzi na knajpki i restauracje, jak współcześni Romeo i Julia nie mogący tulić się pod dachem swoich rodzinnych domów.

Więc spacerowali wolniutko po coraz bardziej mlecznych i gęstych Plantach, każdego dnia dziwiąc się, że powietrze wciąż nie chce się uginać pod ich dotykiem jak galaretka i wcale nie smakuje jak ptasie mleczko, z którego ktoś wyjadł całą czekoladę.

Choć ich ciała drżały, nie mogli się powstrzymać przed gubieniem pocałunków w zwojach miękkich szalików, trzymając się kurczowo za okryte kolorowymi rękawiczkami dłonie.

To była pierwsza zima ich pierwszej miłości.

  • „miłość mieszkająca w ich ustach otulała się mgłą”
    Moje ulubione wyrażenie, jakie dotąd przeczytałam w klubie należy do Ciebie :)

    • Ewa

      <3
      Bardzo bardzo mi miło! dziękuję!